UWAGA!

[X]

Zgłaszanie opinii do moderacji

To wszystko kwestia odpowiedniego marketingu. Jak dobrze wiemy, Walentynki to produkt z importu. Pojawienie się tego święta w Polsce jest wynikiem napływu korporacyjnych zwyczajów, polegających m. in. na szukaniu pretekstu do działań o charakterze sprzedażowym i zagarnianiu wszelkich możliwych przestrzeni związanych ze społecznym funkcjonowaniem człowieka. W efekcie mamy sklepy zalane kiczowatymi serduszkami, masa konkursów, promocji " dla dwojga" , etc. Noc Kupały to święto kompletnie obce dla kultury zachodniej. Dlatego zapatrzeni w siebie i swoje pieniądze anglojęzyczni businessmani nie postawili na wykorzystanie Nocy Kupały, ale na sprawdzone w swoich krajach działania marketingowe. Dobrze pamiętamy czasy, gdy w polskiej telewizji przeważały obce reklamy z polskim dubbingiem. Nie sprawdziły się one, ponieważ zaadresowane były do ludzi o innej mentalności, nie mówiąc już o tym, że dubbing był na tyle wyrazisty, iż powodował zniechęcenie odbiorców. Można zatem przypuszczać, że jeżeli znajdzie się korporacja, która dostrzeże potencjał w tej słowiańskiej tradycji i odpowiednio pokieruje medialnymi środkami, na pewno nie straci na tym, a wręcz odwrotnie. Pozostaje tylko pytanie, czy chcielibyśmy, żeby Noc Kupały stało się tak samo kiczowatym świętem jak Walentynki?

Krisu77

Anuluj