UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
Cudze chwalicie, a swego nie znacie. To stara prawda. I ciągle aktualna. Nie można rozpatrywać osiągnięć Pana Schichaua nie uwzględniwszy miejsca i czasu jego osiągnięć. Bo ten człowiek był niewątpliwie człowiekiem sukcesu. Wizjonerem i osobą nader kreatywną. Ale i w Polsce nie brakowało wówczas ludzi mądrych i utalentowanych. Cegielski i wielu mu podobnych, śmiało mogło konkurować z tym co osiągnął p. Schichau. Ale problem nie w tym co łączy obu Panów ale dzieli. A dzielą Ich przede wszystkim, warunki w jakich przyszło tworzyć im swoje fabryki. I miejsce powstania Ich zakładów. A jednak p. Cegielskiemu to się udało, mimo gorszej sytuacji od p. Schichaua. Zatem dziwić musi zachwyt wszystkich tych, zauroczonych niemieckim fabrykantem. Nawet jeśli mieszkał w mieście, gdzie teraz my mieszkamy. A może mieszkamy tu za krótko i niezbyt utożsamiamy się z powojennymi realiami. A może to maniera wszechobecnego pragnienia europejskości dyktuje niektórym niezrozumiałą potrzebę honorowania wszystkiego. I nie koniecznie związanego z Naszą tradycją, kulturą i polskością. A może to rozdwojenie jaźni ?