UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
Nic mi do p. Castellanosa, tak samo zresztą jak do p. Garcia, sierżanta z pamiętnego filmu " Zorro " . Obaj Panowie, jednakowo są dla mnie egzotyczni. Choćby z racji miejsca swego urodzenia. Jeden w Kolumbii a drugi w Meksyku. I w tym stwierdzeniu nie ma ani trochę uszczypliwości, a już uchowaj Boże ksenofobii. Ja nawet mogę przysiąc, kochałem p. sierżanta. Co prawda dawno ale zawsze. I dlatego nie mam wątpliwości, p. Castellanosa nie pokocham ani nie polubię. Bo kandydat na dyrektora teatru, to nie tylko człowiek ale i dusza. Ten kto myśli sobie, że teatrem może kierować każdy i bez znaczenia jest to, jakiej jest narodowości, myli się bardzo. Bo tylko naiwny człowiek powierzyłby teatr elbląski człowiekowi, wychowanemu w innej kulturze. Stąd się biorą różnice w widzeniu świata. To również inna tradycja i inna natura człowieka. Tylko Słowianin patrząc na butelkę wódki, jeszcze nie wypiwszy ani kropli potrafi rzewnie i tkliwie zapłakać. A wypiwszy rwie koszulę, odsłaniając rany te z powstania i te z imienin u cioci. Żaden Kolumbijczyk nie pojmie co to chochoł i co oznacza - Miałeś chamie złoty róg. Zatem wybór jest prosty. Kandydat co nie zna - Góralu czy ci nie żal, odpada.
ck