UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
Swojego czasu (bodajże w listopadzie 2013 r. ) miałam wątpliwą przyjemność jechać gruchotem (bo autobusem tego nazwać się nie odważę) nr 17.Po przejechaniu połowy trasy w gruchocie chyba wysiadły hamulce. Kierowca hamował, a my jechaliśmy dalej, jak po lodzie. Smród spalonych opon "bajeczny". Słyszałam jak kierowca dzwonił do bazy/przełożonego (siedziałam z przodu autobusu) i mówił, że hamulce nie działają, że tym się nie da jechać. Wywnioskowałam, że odpowiedź brzmiała mniej więcej tak: "Nie pi*****, tylko jedź dalej", bo kierowca odpowiedział: "No dobra, ale zgłosić musiałem". Zaraz po opuszczeniu gruchota zadzwoniłam na Policję i poprosiłam o kontrolę gruchota. Tak oto dbają o ludzkie życie. Żenada!