UWAGA!

[X]

Zgłaszanie opinii do moderacji

Z "zaklętego kręgu" znęcania się psychicznego i fizycznego wobec mnie i dwójki dzieci wyrwałam się dzięki sąsiadom, którzy to słyszeli koszmar wyzwisk i przemocy. Co ciekawe ja długo" nie słyszałam i nie widziałam tego wszystkiego", licząc na jakiś cud przemiany mojego męża. Żyłam jak w letargu, jak jakiś automat, jakby pozbawiony uczuć, godności, człowieczeństwa, sił. .. Aż w końcu dzban goryczy przelał się. Usłyszałam kiedyś prośbę starszego dziecka:"Mamuś zrób coś z tym, bo nie wytrzymam". I wtedy dopiero przestałam się bać. .. Poczułam w sobie jakąś moc. Od tej pory nie pozwoliłam na niszczenie mnie, a przede wszystkim dzieci. Żałuje, że tyle lat to trwało. ., ze nie docierało do mnie, że można żyć normalnie: spokojnie, godnie, radośnie, tak po ludzku. .. Od ponad 10 lat jesteśmy szczęśliwi, bo żyjemy bez oprawcy, któremu ograniczono prawa do dzieci i skazano za znęcanie nad rodziną w zasadzie od początku jej założenia. Otrzymałam rozwód z jego wyłącznej winy. Dziękuję moim dzieciom, rodzinie, przyjaciołom oraz sąsiadom, którzy nie bali się i zeznali w zgodzie z prawdą na policji i w sądzie. Przede wszystkim dziękuję Bogu, że dał mi siły, abym wyrwała się od tego demona.


Anuluj