UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
Do szewskiej pasji doprowadza mnie każda informacja o tym - że dzieci kogoś znanego kontynuują to co zaczęli Ich rodzice. Bez względu na to, czy była to mama albo tata. To zjawisko lub raczej maniera, znana jest w świecie artystycznym. Dotyczy zarówno muzyki jak i kina. Już nawet polityki. Wyjątkowo rażąc, tym bardziej im mocniej znany był rodzic, obecnego kontynuatora. A raczej jego naśladowcy. Bracia Cugowscy, Natalia Kukulska czy też syn Ryśka Rydla to bardziej lub mniej, osoby korzystające ze sławy swoich rodziców. Przeciętność, a czasem brak talentu u naśladowców maskuje nazwisko. Bo przecież i do Elbląga przyjeżdża ''syn Ryśka Rydla '' Sztuczność w wyglądzie, próba upodobnienia się do ''oryginału'' łącznie z naśladowaniem głosu, sposobu zachowania na scenie, we mnie budzi niechęć i pewne zażenowanie. Rysiek Rydel to była Osobowość to Ikona. Charyzma i Syzyf. Pchający przed sobą kamień, który co pewien czas cofał się, przetaczając się po Ryśku. Czasem pomagała w whisky, a czasem coś mocniejszego. To coś mocniejszego zabrało w końcu Ryśka ze sobą. Na zawsze. Ja pamiętam Go i pamiętają Go wszyscy Jndianery. I nie chcę, aby przypominał mi o Ryśku nawet jego syn. Bo to nie Indianer.
u-7