UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
Już raz pomogłem pokrzywdzonej jak wjechał w nią rowerzysta na przejściu dla pieszych - miał być koniaczek a było wezwanie na policje, składanie zeznań, strata czasu i koszty paliwa. Pokrzywdzona nie dostałaby odszkodowania, i miałaby kłopot prawny, byłem jedynym świadkiem tego zdarzenia jak sprawca rowerzysta uciekł z miejsca kolizji. Pokrzywdzona nawet zapisała sobie mój nr telefonu. .hihihi. Następnym razem nie muszę wszystkiego wiedzieć, wiedzieć i czuć. Tak polskie społeczeństwo nawzajem się uczy.