UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
Kilka lat temu wzięłam małego kotka ze schroniska. Miałam już jednego i chciałam drugiego tak by im weselej było. Niestety starszy kotek zdechł. Została ta mała pchełka ze schroniska. Mieścił się na dłoni, bułka kajzerka wiecej od niego ważyła :), takie to było chucherko, oczy jak dwie złotówki i wszędzie łaził za mną, bał wszystkiego. Przyniosłam do domu dużo szczęścia za 10 zł. Rozpieszczone, rozpaskudzone ale kochane i oddane cztery łapki i ogonek, mały bury kotek.
klarysa