UWAGA!

[X]

Zgłaszanie opinii do moderacji

ja miałam ciekawą sytuację jadąc z narzeczonym i dzieckiem do szpitala wojewodzkiego kolo godz. 11 to bylo jakies 2 miesiace temu. wsiadajac w autobus na stoku ledwo wózek wszedł (dziecko mialo miesiac wiec w ulewe nie bylo opcji, zeby sobie zrobic taki spacer), po chwili slysze jak starsza kobieta wyzywa mojego narzeczonego, ze co on sobie wyobraza, ze ma nie wsiadac i zaczela kopac w wozek, na szczescie pasażerowie przybyli z odsieczą i zrugali starszą pania. jak juz dojechalismy na miejsce to 3/4 autobusu wysiadlo na tym samym przystanku. ale to nie koniec. po wizycie u lekarza udalismy sie na przystanek, deszcz lał jeszcze mocniej. gdy spozniona 7 w końcu przybyła znowu było pełno ludzi. jakis mezczyzna pomógł mojemu narzeczonemu wnieść wózek, ale gdy juz ja chciałam wejsc to autobus odjechał z otwartymi drzwiami. .. nie zdarzyłam. nie wiem co byl zrobila gdyby dziecko bylo same. dziekuje kierowcy za mile spedzone chwile.

bardzo zla

Anuluj