UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
Natomiast nie mogą się odnaleźć na SORze głównie ci, którzy nie maja za grosz iskry bożej do ratowania ludzi. Większość lekarzy w taki czy inny sposób ociera się o ratownictwo medyczne. I w ten sposób uczy pokory. Wobec siebie, medycyny w ogóle i chorych. Nie dotyczy to zazwyczaj niedoróbek uczelnianych, które idą do przychodni i są szczęśliwe, że mogą przez resztę życia pisać recepty i unikać jakiejkolwiek odpowiedzialności za losy pacjenta. Bo w razie czego skierują do SOR. Żeby "obejrzał specjalista i zrobił badania". I dlatego w tym oddziale trwa walka o życie tych, którzy tego natychmiast potrzebują, przeplatana użeraniem się z ofiarami POZ, olewanymi przez "swoich" rodzinnych. Nie wiem, gdzie pracujesz. Strzelam tylko. Ale wiem jedno: jeden dyżur w SOR uczyniłby cię innym lekarzem. Może martwym ze strachu, może z pełnymi portkami, ale na pewno doceniającym ten "kombinat".
gravitysoldier