UWAGA!

[X]

Zgłaszanie opinii do moderacji

Bylem tam. Banda snobow chwalaca sie jeden przed drugim ile to tysiecy wsadzil w auto. Czesc z nich to wlasciciele warsztatow samochodowych, ale wszyscy traktowali ogladajacych z gory. Zakaz dotykania i wsiadania - to zrozumiale, ale naprawde nikt z wystawiajacych nie chcial nawet porozmawiac o swoim autku z ogladajacymi. Za to sprzedac samochod, albo wziac na restauracje byl gotow kazdy - oczywiscie za odpowiednia sumke. Kolesiostwo bylo widac z daleka i "zlot" tak naprawde byl nie dla ludzi tylko dla reklamy swojego garazu, uslug slubnych, sprzedazy samochodu. I nie bylo ani jednego pojazdu w 100% orginalnego, a sam mam w garazu kredens z 81 do restauracji.


Anuluj