UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
Mówię i piszę od wielu lat o tych problemach i omnipotencji władzy - i jak widzę nie jestem w tym odosobniony, choć większość miejscowych, tak jak władza, będzie mnie zawsze miała za klasycznego malkontenta. Elbląg nigdy od 1945 roku nie znalazł swego ego powojennego w związku z tym klasyczna równia pochyła jego potencji była i jest stałym scenariuszem rzeczywistości. Sądzę i dla mnie jest to oczywiste, z czego wynika ten stały trynd. Elblążanie także to "odkrywają" niestety z reguły szczególnie w wypadku ludzi młodych z polotem - rejterując z miejsca swego urodzenia. Mam jednak wrażenie, że wrócą tu po umocnieniu swej pozycji życiowej i zapewnieniu sobie i swojej rodzinie nie tylko podstawowej egzystencji. Dopóki jednak Elbląg i jego władza nie znajdzie tego coś, co będzie go wyróżniało z bylejakości i miernoty trzcińsko-bagiennego eldorada sierot po socjalizmie - będziemy tkwić w stanie zawieszenia nieomalże wszystkich jego funkcji i nie koniecznie musi to być przemysł lub zlot inwestorów.
MiejscowyAborygen