UWAGA!

[X]

Zgłaszanie opinii do moderacji

[1] Złapano złodziei ryb… Wówczas Tolkmicko było największym portem na wodach wewnętrznych Niemiec, a Zalew Wiślany czyściejszy niż dzisiaj i bogaty w ryby takie jak popularnie zwana „ ruski nos” (łac. Vimba, vimba), „ koza” (łac. Pelecus cultratus) oraz płoć, węgorz, jazgarz, ukleja, leszcz, stynka, majówka, sandacz i śledź. [2] Fabryka majoliki w Tolkmicku. .. Już przed 1914 r. Tolkmicko było znane jako miasto garncarzy (Töpferstadt). Było to zawsze biedne miasteczko rybackie i imano się tutaj każdej profesji, a zawód wyrabiacza gliny dawał taką szansę. Była tu ulica Garncarska, gdzie zamieszkiwali wyrobnicy gliny. Zwana była także Töpfergaße - Garncarski Zaułek, a w miejscowym dialekcie - Täppagass. Znanymi po I wojnie garncarzami byli m. in. Franz Zimmermann, zwany „ Bunzlauer“ (Bunzlau = dzisiejszy Bolesławiec), który miał swój zakład przy Turm-Straße 16 (dzisiaj Nadbrzeżna), Franz Seeger – prowadził warsztat przy dawnej Fromborskiej (dzisiaj Szkolna), Dobschinski, Ellerwalld i Ewart. Większość z nich odeszła do kadyńskiej fabryki majoliki. Natomiast w tolkmickiej fabryce majoliki produkowano drobne przedmioty użytku codziennego - na ogół wazony. W stosowanej ornamentyce sięgano do flory i fauny, najczęściej używane kolory to zieleń, kość słoniowa, błękit, szary, czarny. Wyroby oznaczano herbem Tolkmicka i adnotacją „ wyrób ręczny” . Po wojnie były tutaj b. krótko Bałtyckie Zakłady Ceramiczne.

erg

Anuluj