UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
Jeden z tych "żuli" przed rewolucją pracował w Zamechu. Był zamiataczem na starej odlewni. Przychodził czysty do pracy. Punktualnie na 6 rano. O 9 miał przerwę na śniadanie. Dostawał gorącą kawę a na odlewni także mleko. Miał kanapki i na kanapki. Był tak samo potrzebny jak jego kolega odlewnik i mistrz, Bo na hali musiało być pozamiatane. Raz na jakiś czas dostawał wczasy w Krynicy a jego dzieci jeździły na kolonie do Borkowa. Solidarnościowa odnowa wywaliła go z pracy tak jak pozostałe 7000 ludzi. Nie miał na otwarcie boksu w dawanej "swojej" fabryce a na targowisku sobie nie poradził bo miał wadę wymowy. Teraz ciąga dziecięcy wózek od śmietnika do śmietnika i zastanawia się po jaką cholerę pisano na sklejce 21 postulatów. To co piszę to nie pochwała socjalizmu tylko pochylenie się nad zamiataczem z odlewni największego zakładu w Elblągu.
@wczerwonym