UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
Od czasów jak pamiętam (czyli Edwarda Gierka) okresowo pojawiają się politycy głoszący metropolitalną funkcję miasta Gdańska. Około czterdzieści miast, miasteczek i wiosek walczy o zaliczenie ich do miejscowości stanowiących elementy metropolii. Dla miast, miasteczek i wsi pożytek z tego niewielki: tyle ze ludzie cierpiący na kompleks głębokiej prowincji mogą poprawić swoje samopoczucie słowami "jestem częścią metropolii, jestem ok". Przynależność do tego klubu niestety kosztuje. Lokalne koła partyjne w zamian za fotografię z prezydentem (przedtem I sekretarzem) odstępują jedno a niekiedy nawet kilka miejsc na listach wyborczych na swoim terenie mieszkańcom Gdańska lub osobom wskazanym przez władze Gdańska co praktycznie nie ma żadnego wpływu na rozwój dróg, handlu, przemysłu ani innych dziedzin ani w tych miejscowościach, ani w Gdańsku. Tyle że niskiej klasy politycy lokalni są zamieniani na ogół na równie niskiej klasy polityków z Gdańska, ku radości gawiedzi.
Hero