UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
Panie Pawle, nie wydaje mi się, by wymóg przedstawienia przez ewentualnych twórców pisma (nie wiadomo zresztą, czy takie pismo w ogóle powstanie) swojej koncepcji i próbki swoich możliwości, było czymś kuriozalnym. Dzisiaj żadne wydawnictwo nie podpisze umowy z nieznanym autorem, jeżeli takowej próbki nie otrzyma. Jeżeli Urząd Miasta ma wydawać pieniądze na działalność wydawniczą (tak jak to czyni w przypadku "Tygla", a są to niemałe pieniądze), to nie powinien kupować "kota w worku", nie powinien również ulegać przekonaniu środowiska, że artystom należy się komfort tworzenia (patrz dotacja), mimo że czytelnictwo ich dzieła jest zerowe. Naprawdę lepiej wydać pieniądze na coś co będzie czytane, dyskutowane, wykorzystywane do upowszechniania kultury i otwarte na rożne środowiska i pokolenia.
rozsądny