UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
Brałam udział w zbiórce żywności jako wolontariuszka, pomyślałam że napewno jest dużo potrzebujących więc chętnie pomoge. Ale to co zobaczyłam to masakra. Większość produktów (głównie markowych słodyczy np. wedel ale i inne) ginie zaraz na początku. Do właściwych placówek trafiają produkty przesortowane, głównie najtańsze. Ale i potem nie jest lepiej. Raz byłam przy wydawaniu żywności i większość z tych ludzi to nie biedacy, tylko alkoholicy pełną parą, którzy wydzierają się, że im się należy. Jeszcze mi jedna Pani powiedziała, że jestem jak dupa od srania żeby jej paczki robić. I wtedy cała idea zbiórki żywności dla mnie prysła. Raz że to co zebrane w większości się rozpływa, a dwa że ci co faktycznie potrzebują wsparcia naprawdę mało kiedy je dostają. Pracuje z rodzinami patologicznymi i widzę ich zasadę, "mi się należy". Prawdziwie ubodzy ludzie są bardzo honorowi, a alkoholicy mają cię w d****. Jak się tak człowiek na to wszystko napatrzy to się żyć w tym państwie odechciewa. pracuję uczciwie i nie stać mnie na wiele rzeczy. A dajmy na to pierwsza z brzega rodzina gdzie pan i pani cały czas w ciągu codziennie po 20 piw. Skąd na tą sa pieniądze???Nie narzekam na swój zawód bo taki wybrałam i ciesze się, że moze i jedna rodzina skorzysta z oferowanej pomocy. Niemniej jednak powoli tracę wiarę w to co robię. Ale wypalenie zawodowe po 3 latach pracy???Powinno być inaczej. .. .