UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
Jako sierota wojny do rodziny zastępczej trafiłem w 48 roku. Nikt nikogo nie szkolił, a życie płynęło sielsko-anielsko na miarę tamtych czasów. Dziś widząc swoją piękną rodzinę zastanawiam się co sprawiło jej wartość? A no SZLACHETNOŚĆ. Gdy oglądam w tej kwestii informacje telewizyjne-włos mi się jeży. Charytatywność z pobudek zarobkowych, znęcanie się nad maluczkimi i hodowla zamiast wychowania pytam siebie-gdzie się podziały uczciwe dobre serca? Niby solidarni a bardzo wyrachowani. Zimno brrr