UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
Droga Pani Phenomeno. Pani tekst doskonale zrozumiałem. Proszę mnie nie obrażać stwierdzeniami, że płytko myślę, bo ja nikogo nie obrażam pisząc, że biadoli, czyli narzeka i nie wyciąga wniosków z własnej niedoli. Faktem jest, że w czasie studiów pomagałem córkom, ale taki jest obowiązek rodziców. Teraz radzą sobie bez mojej pomocy. Czy Pani myśli, że ja nie byłem w trudnych warunkach? Byłem, ale nie biadoliłem, tylko mając malutkie dzieci w latach osiemdziesiątych i początkach dziewięćdziesiątych jeździłem ciężko pracować na plantacjach w Niemczech. Potem założyłem własną firmę w Polsce i ciężko harowałem, czasem po 16 godzin na dobę. Potem było wreszcie kilka lat dostatku, zasłużonego ciężką pracą dostatku. Teraz, jak wiele małych firm na tym terenie, przeżywam trudności, ale nie biadolę, tylko dalej cieszę się życiem i z optymizmem patrzę w przyszłość, czego i Pani życzę. Rozumiem, że czuje się Pani w sytuacji bez wyjścia i szczerze Pani współczuję, ale proszę też o przeczytanie mojego tekstu ze zrozumieniem i wyciągnięcie odpowiednich wniosków. Pozdrawiam.
MaSer