UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
Jak byłem mały, to place zabaw nie były odbierane przez żadnych inspektorów, nie było tartanowej wykładziny tylko trawa i ubity piach, nikt się nie przejmował metalowymi elementami czy innym, potencjalnie niebezpiecznym ustrojstwem. Zabawki i wyposażenie placu zabaw nie spełniłyby pewnie 90% dzisiejszych norm bezpieczeństwa, a jednak nikt nie zginął, nikt nie został poważnie ranny i nikomu nie przeszkadzał brak odpowiednich atestów czy zezwoleń. Jak widać - żyję i mam się całkiem dobrze. Nieraz spadłem na pysk z huśtawki, albo skręciłem kostkę skacząc ze zjeżdżalni do piaskownicy, ale nic mi nie jest. Po co się więc niepotrzebnie przejmować takimi drobiazgami? :) Pozdro dla autora.
jontek