UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
Wiele czasu i studiów poświęciłem tej sprawie (Linia Nadzalewową) i nadal jestem zdania, że jakakolwiek władza porusza sie po omacku. Wiele lat temu, bo już w 2000 roku były możliwości przejęcia od potworka zeszłej epoki PKP, majątku i wszelakich nieruchomości przez nich zarządzanych. Istnieją linie kolejowe, rozebrane już w 1945 roku przez naszych "wybawców” , które do tej pory "administrowane " są przez tą instytucję, tak jakby stanowiły czynna linię. Ludzie, wybaczcie 70 lat na przebudzenie i uświadomienie pewnych faktów - to chyba czas wystarczający. Jak więc w obecnej chwili rozumieć deklaracje PKP i innych, wszelakich władz o uregulowaniu powyższych kwestii? Samorządy są kompletnie nieprzygotowane do zarządzania tego typu mieniem i zupełnie nie wiedza jak to czynić. Przyznam, że nie jest to proste zagadnienie i wymaga wielu zabiegów prawnych jak i umiejętności. Jak więc, wobec takich faktów stoi deklaracja władz o reanimacji Linii Nadzalewowej? Widzę ciemność.
AborygenMiejscowy