UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
Nie byłabym zaskoczona, gdyby brat J. wystartował w wyborach prezydenckich z argumentem, że chce kontynuować misję swojego zmarłego bliźniaka. Moim zdaniem pochówek na Wawelu to wynik kalkulacji osobistych i politycznych żyjącego bliźniaka, nic więcej. Rezygnuje przecież nawet z tego, by groby pary prez. były w Wa-wie, by mógł je odwiedzać (wraz z mamą, która przecież w końcu się dowie), palić świeczki. Nawet w takich chwilach nie potrafi poskromić swoich ambicji. Nie bądźmy zatem naiwni, patrzmy realnie, a to, że na pogrzeb przyjeżdżają przywódcy wielu państw, że padają wielkie słowa to czysta kurtuazja i dyplomacja - tak po prostu wypada w tej sferze. Wiele gestów jest teraz wykonywanych "pod publikę", nie popadajmy zatem w euforię.
fama