UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
Przenieśmy się wirtualnie 65 lat wstecz - do dnia 10 lutego 1945 r. Wychodzi dziennikarz na ulice Elbinga i pyta się napotkanych mieszkańców miasta (zakładając, że taki dziennikarz zna perfekt język niemiecki, bo taki 10.02.1945 r. w Elbingu był (oprócz rosyjskiego) - i że jakiś pijany krasnoarmiejec wnet by go nie ustrzelił - :czuje się pan (pani) wyzwolony (a)? Pewnie na 10 napotkanych - 10 osób nie wiedziałoby o co chodzi, a w duchu pomyśleliby, że pewnie coś tam mu się pomieszało w główce. Abstrahując od tego gdyby 10.02.1945 r. zapytał po polsku? - Pan Gęsicki ma rację. Nawet w sowieckich komunikatach wojennych, prasowych, radiowych itd. nie padło 10 lutego 1945 r. i później słowo "oswobożdiennie" - a "pabiediennije" i nie Elbląga, tylko "giermańskiego goroda Elbinga, wtorogo promyszlonnego goroda wastocznnoj Prussji". Tak jest też w tym prymitywnym, propagandowym filmiku sowieckim o walkach "w Elbingu" i tak było w komunikacie w Moskwie, gdzie oddano salut z 224 armat "za pobiediennije Elbinga".
głos za p. W. Gęsickim.