UWAGA!

[X]

Zgłaszanie opinii do moderacji

A co powiecie, gdy kobieta wychodzi za mąż BEZ MIŁOŚCI. Żyje w takim związku jak robot, wykonując wszystkie czynności automatycznie, pogrąża się w wychowywaniu dzieci- bezgranicznie, oraz z poczuciem, że coś traci i nigdy nie doświadczy co to znaczy żyć z człowiekiem, którego kocha. .. aż przychodzi TEN dzień, gdy dzieci dorastają, ona sama jest już dojrzałą kobietą i nagle pojawia się KTOŚ, kto sprawia, że życie staję się inne, KTOŚ, na kogo tak długo się czekało, przy kim czuje się nieopisaną lekkość, radość i odczucie, jakby tę osobę znało się "od wieków" i nie jest, to uczucie trwające kilka dni, miesięcy, tylko przez cały czas. .. Czy ta osoba-kobieta, powinna być potępiona w oczach społeczeństwa, że chce przeżyć pozostałą część swego życia, właśnie z tym mężczyzną?! Proszę wczujcie się w taką sytuację i odpowiedzcie, czy chcielibyście żyć BEZ MIŁOŚCI mimo przeciętnego zabezpieczenia finansowego, stabilności, jaką daje nam "dach nad głową", własna łyżka, talerz, krzesło, itp. Ale co dalej, gdy dzieci już pójdą "na swoje", a mąż, z którym tyle lat się żyło, okazuje się obcym człowiekiem, z którym nie ma o czym porozmawiać, bo już nie ma problemów dotyczących dzieci. .. Jak wytłumaczyć taką sytuację-rodzinie, która jest oburzona zachowaniem kobiety, że chce się rozwieźć. Nie każdy ma to szczęście, że w młodości trafia na ukochaną osobę i wspólnie dożywają "złotej jesieni". .. czyż nie warto przeżyć resztę swego życia w poczuciu, że się kocha i jest kochanym. .. ?


Anuluj