UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
O co tu chodzi? Każdy z nas dysponuje pewną wartością rynkową, jedni towarem inni siłą roboczą wycenioną w postaci angażu. Pracodawca i pracownik obwarowali tą wartość w umowie. W niej nie było mowy o dziale w zysku, który w całości należy do pracodawcy i on decyduje o jego przeznaczeniu. Niby nie ma analfabetyzmu, ale jakoś tak pachnie komuną i zachłannością, która nieciekawie się zakończyła. Poza tym na zachodzie związek zawodowy pokrywa ze swojej kasy straty płacowe pracowników strajkujących, u nas pewnie związek by splajtował.
karjak