UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
to zalezy od człowieka. Myślisz, że moja żona nie cierpiała? widziałem ją zapłakaną, gdy przychodziłem do córki. Na początku było tragicznie, bo nie mogłem jej spojrzeć w oczy. Nie odzywała się do mnie. Rozmawialiśmy tylko o dziecku, ale po kilku miesiącach widze, że jest lepiej i wymienimy informacje co u nas słychać. Nigdy mi nie zabraniała kontaktów, bo mi zalezy na córce i oboje sobie zdajemy sprawę, że dziecko potrzebuje tak samo matki jak i ojca. Wiesz, mamy szacunek do siebie i nie wykorzystujemy rozstania żeby sobie dokopać i traktowac dziecko jak towar przetargowy. Wydaje mi się, że żona tak wspaniałomyślnie do tego podchodzi, bo nadal traktuje tak samo dziecko i nie szczędzę na nie pieniędzy. Gdybym odszedł takze od dziecka i zapomniał o zobowiązaniach finansowych, a po paru miesiącach lub latach by mi się przypomniało że jestem ojcem, to jestem pewiem że na kontakt by nie pozwoliła. I jeszcze jedno jstem facetem, nic w tym podejrzanego.
mariomario