UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
Przez "zmartwioną żonę" zostałem wywołany ja-Ryszard Klim, zresztą płk w st. spocz. , z życzeniem, abym to ja się przenosił. Garnizonów za mną wiele-bez obaw. Jestem jednak zdecydowanym krytykiem tych kumoterskich decyzji, i wielu innych, odkąd w wojsku "dowodzą"dyletanci w postaci obecnego ministra. Decyzja ta nie ma nic wspólnego z logiką potrzeb; jest to zabawa w ustawianie ołowianych żołnierzyków dokonywana przez ludzi, którzy z armią niewiele mieli wspólnego, a teraz spełniają swoje dziecięce marzenia. To powoduje jednak dramaty ludzkie opisywane przez Panią, a przy okazji mi się dostaje się. Bezsens działań dobitnie artykułują poseł W. Gintowt-Dziewałtowski i gen. P. Makarewicz na łamach "Dz. Elbl". Komentując natomiast głosy dyżurnych specjalistów, w tym tradycyjnego znawcy tematu-Aborygena Miejscowego-o normalności wojskowych przenosin, trzeba się zgodzić, że w warunkach dyspozycyjności wojska takie przenosiny to rzecz często bolesna, ale i często nieodzowna. Przeprowadzka, o której mówimy, została jednak wywołana wszystkim, tylko nie celowością. I jeszcze do "zmartwionej żony":zrozumiałem, ze mieszka Pani cały czas w naszym garnizonie-to dobrze. Natomiast ja i moja rodzina mamy za sobą 7 przeprowadzek, w tym 3 w "zielonym". Naprawdę nie życzę tego Pani. Kończąc -próbujmy w sposób zmasowany udowadniać idiotyzm tej decyzji. Szczególne natomiast pole dla parlamentarzystów, zwłaszcza koalicji rządzącej. Pozdrowienia-Ryszard Klim, płk. w st. spocz.