UWAGA!

[X]

Zgłaszanie opinii do moderacji

Osobiście - może od tego zacznę - cieszę się, że Elblążanie są tak wyczuleni na sprawy kultury i chętnie zabierają głos w dyskusji. Z autorem artykułu nie zgodziłbym się jednak w kilku miejscach. Pierwsza wątpliwość dotyczy celowości wprowadzania podziału kultury na materialną, duchową i społeczną (Vel. Moszyński czy Kolberg). Taka systematyka nie ma nic do rzeczy, o ile poruszamy temat performansów i "odgrywania kultury" - a z tymże procesem mamy do czynienia, mówiąc o regionalnej, bądź narodowej animacji kultury. Wzbraniałbym się także przed zbytnim szermowaniem słowem "kultura". Czym więc jest kultura w kontekście Elbląga? Strojem warmińskim (a propos to dziwne, że się nie zaadaptował)? Hanzeatyckim festiwalem, albo krzyżackimi artefaktami z muzeum? Nie esencjalizowałbym za bardzo, gdyż dotąd nawet umownie nie stworzono w Elblągu pewnego kanonu elementów, mogących stwierdzać o "Kulturze Elbląga, bądź Żuław", w przeciwieństwie chociażby do innych miast regionu - Malborka, Gdańska etc. Po trzecie, sport to niesamowicie ważny przejaw manifestowania i odgrywania tożsamości. I chociaż należałoby go jednak położyć na karb kultury popularnej (skoro już tak lubimy to słowo), stanowi o pewnej istocie Elbląskości i samoidentyfikacji (jak tu się kłócić z Edensorem?) W wielu miejscowościach sytuacją ma się o wiele gorzej. Jestem Elblążaninem i nic co elbląskie nie jest mi obce:) (w pełni konsekwencji słów)

antropolog kultury

Anuluj