UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
Ocena imprezy zależy od tego, czy chcemy kogoś zjechać, czy doceniamy jego pracę i zaangażowanie. Ja widzę sprawę następująco: na dystansie 42 km startują osoby odpowiednio doświadczone i odpowiednio do tego przygotowane, pragnące odrobiny sportowej rywalizacji. "Tonący Koledzy" to zapewne uczestnicy maratonu w kamizelkach asekuracyjnych i w zabezpieczonym przed zatonięciem kajakiem(tak nakazywał regulamin), których zalały fale i zmuszeni byli wylać wodę, żeby dokończyć wyścig. Zaznaczam, ze trasa była bezpieczna. Jestem przekonany, że gdyby istniało minimalne zagrożenie zdrowia zawodników, nikt nie zawahałby się i udzielił im pomocy. Warto jeszcze wspomnieć, że nagroda pieniężna musiała mieć niesamowity wpływ dla podratowania budżetu Pana Mirka, gdyż był także organizatorem zbiórki pieniędzy (sam w niej aktywnie uczestniczył, czytaj - wpłacił pieniądze)na leczenie jednego z głównych propagatorów i wielkiego przyjaciela turystyki kajakowej, który boryka się z ciężką chorobą. Pozdrawiam