UWAGA!

[X]

Zgłaszanie opinii do moderacji

Ze Stachem chodziłem do jednej klasy przez 4 lata w liceum. Fajny był kompan. Prześmiewca wszystkiego ponad wszystko. A delikatnie stąpał po ziemii i na odcisk nikomu nie nastąpił. Dlatego nie miał wrogów, a lubiany był przez wszystkich. Zapalony anglista. Pamiętam jak na lekcjach fizyki czytał, trzymając na kolanach angielskie książki. W przypadku dekonspiracji wylatywał za to z lekcji. Jego książkę "Gdzie tataraki. .. .. "przeczytałem raz "na szybkiego" aby w szybkim tempie odkryć o co Stachowi tak naprawdę chodzi. I ten sens wynikający z tej pobieżnej lektury się pojawił. Ale jest tam też ten "drugi" sens, wyrafinowany, delikatnie ukryty sens istnienia i przemijania zarazem. Sens, który dla niewierzącego wyznacza spadająca kometa, a dla wierzącego gorąca modlitwa.

Kazikh

Anuluj