UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
50 lat bylejakości i marazmu budzi we mnie odrazę i żal za utraconymi możliwościami w mieście i kraju, który nie koniecznie musiał być taki. Rok 1945 - zgoda, inaczej nie dało się zacząć. No, ale te prawie 20 lat kontynuacji po roku 1990 ? Te same metody, sztuczki, przekręty i świat dopasowany do potrzeb najmniej wybrednego autoramentu rodzaju ludzkiego - lumpenproletariatu, który żeruje na wszystkim i wszystkich, kpiąc ze zdobyczy techniki, logiki i dekalogu cywilizowanego człowieka. 50 lat walczyliśmy o prawa więźnia i tym sposobem ofiara na sali sądowej jest raczej osobą niepożądaną. To jest właśnie ten charakterystyczny mechanizm rozumowania i postępowania tego filuternego aczkolwiek znaczącego odłamu społeczeństwa.
AborygenMiejscowy