UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
A ja uważam, że problem psich odchodów jest małym elementem większej układanki, której na imię totalne niechlujstwo, brud i abnegacja. Czy można wymagać, by kupę swojego psa zbierał ktoś, kto śmieci wyrzuca obok kontenera, niedopałki, papierki, łupinki po np. słonecznikach, wali tam gdzie stoi, mimo, że w odległości metra stoi kosz na śmieci, puszki, albo co gorsza butelki po piwie wyrzuca za siebie, bo to większy szpan, a że się stłuką to już nie jego sprawa. Nie mogę zapomnieć widoku strażników miejskich w parku Planty, odwracających głowy od chlejących jakieś "szery za cztery" na ławce wciśniętej w krzaki, a chwilę później tych samych strażników ostro pouczających starszą kobietę na spacerze z jamnikiem, o konsekwencjach wychodzenia z psem bez kagańca i nie na smyczy. I może ten jamnik zrobił kupę na trawę, ale ta kupa to nic w porównaniu ze śmietniskiem otaczającym ławkę pijanych "świętych krów". Nie twierdzę, że wszyscy i zawsze są be, ale tych be jest tylu, że może by wreszcie władze miasta coś zrobiły z tym problemem, tj. z kupami psimi, ich właścicielami (tych psów nie kup) i z mimo wszystko coraz brudniejszym naszym miastem.
paterek