UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
Uczciwie, to byłoby dotrzymać przysięgi i zastosować szklankę zimnej wody w odpowiednim momencie. A jeśli już się stało - to nie ma się czym chwalić; ) A serio - trzeba rozróżniać "mały skok w bok" od rzeczywistej zdrady. A w przypadku większego zaangażowania na boku, trzeba by przemyśleć dokładnie o co chodzi - czy to tylko zauroczenie, "miła odmiana", adrenalina, czy może Twój związek jest nieudany? A jeśli jest dobry, chociaż wkradła się rutyna, to czy warto ryzykować utratę bliskiej i oddanej osoby? Powściągliwość seksualna, to nie tylko kwestia hormonów i temperamentu, to przede wszystkim akt woli. Kto nie chce zdradzać - unika okazji, bo pokusy są wielkie i na każdym kroku, a dotyczy to zarówno kobiet i mężczyzn. Tyle, że kobiety bardziej są związane z domem i pokus mają mniej. Poza tym kobiety więcej myślą o ewentualnych konsekwencjach. P. S. Ci "uczciwi", to chyba liczą na przyzwolenie, albo są bez serca, żeby katować kochającą osobę opowieściami o swoich wybrykach? Wydaje mi się, że małżeństwo - jeśli przetrwa - po zdradzie już nie będzie takie samo. Z tym trzeba się liczyć.
szeba