UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
Szanowna Pani Autorko!Nie podważając prawdziwości faktów, o których Pani pisze, chcę coś jednak dodać i skomentowac. Otóż, pracuję od wielu lat z ofiarami przemocy i treśc artykułu zastanowiła mnie bardzo. Pojawiło mi się kilka pytań, na które nie znalazłam odpowiedzi. Nawiasem mówiąc- w swoim tekście Pani sama stawia się niejako w sytaucji "agresora", oskarżając męza bohaterki artykułu- w ten sposób tylko pogłębiamy ten "zaklęty krąg" agresji, co jest niepotrzebne zupełnie, wobec tego, co się i tak dzieje w tej rodzinie. Nie ma bowiem całkiem jednoznacznych sytuacji. Pytanie nr 2- czy Pani -bohaterka artykułu wniosła do prokuratury sprawę przeciwko mężowi o znęcanie? Na zdrowy rozum, winno być to podstawową sprawą, jeśli ktoś czuje się krzywdzony i krzywdzone są dzieci. Jeśli przełsuchiwane były dzieci i są pod opieką psychologa-to co mówi w sądzie psycholog, który przeciez też może być świadkiem w sprawie. Kolajna sprawa- pisze Pani, że Dom Samotnej Matki nie jest dobrym wyjściem- ja sądze jednak, że jeśli tyrwa przemoc-i rzeczywiście ma ona miejsce- to, jak wskazuje doświadczenie, każda kobieta odejdzie czym prędzej w bezpieczne miejsce, choćby po to, by ani dnia dłużej nie narażać dzieci na destrukcyjny wpływ ojca. Mówiąc szczerze, mam wiele wąpliwości po przeczytaniu tego tekstu-jeśli jednak bohaterka artykułu chce naprawdę pomocy, to zapraszam.