UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
Koncert był tragiczny. P. Krawczyk "śpiewał" bardzo niewyraźnie, gdybym nie znała jego piosenek z tv lub płyt, nie mogłabym zrozumieć o czym śpiewa. Od czasu do czasu "ryknął" swoim tubalnym głosem pojedyncze słowo i to wszystko. Poza tym nie podobało mi się, że na scenie była cała jego rodzina (uważam, że była zbędna - żona, córka, syn, szwagier itp). Jedynie solistka w repertuarze Edyty Bartosiewicz )"Trudno tak") spisała się na medal.
Irena C.