UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
Powyżej zabrakło miejsca, więc dopiszę to o czym chciałam opowiedzieć. Na Starym Mieście znalazłam latem szczeniaka, wychudzonego i wyczerpanego. Znajoma rozpoznała psiaka jako schroniskowego. Odwiozłyśmy go tam, by wytłumaczyć zajście. Pracownik rzeczywiście rozpoznał psiaka. .. Został kilka dni wcześniej wydany komuś, kto najwyrazniej porzucił małego. .. Szczeniak został umieszczony w izolatce. Znajdował się tam też inny pies. Mały czarny, umieral. .. .Leżał z głowa bezwładnie wiszącą na misce z wodą. I znów był to weekend. Zapytałam pracownika, czemu nie zadzwoni po weterynarza. Niech psa obejrzy. Jesli nie ma dla niego ratunku, humanitarniej jest dać mu odejść. Odpowiedział: "Po co, przecież i tak zdechnie". To była sobota. Zastanawia mnie jedno, czy jeśli weterynarz jest na urlopie lub jest weekend w schronisku nie ma zastępstwa? Wedlug relacji pracowników -nie ma!
Aleksandra Cnota