UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
KOT BŁASIAKA 2 --- cd. --- Okazja była wyjątkowa, impreza piękna, gospodarze świetnie gotują, więc stoły uginały się pod jadłem. Dobrze po północy gospodyni zaczęła dokładać galaretę z nóżek na talerze ( studzieninę, zimne nogi, czy jak tam kto woli ). /// - Słuchaj, tyle tego, może już nie dokładaj tych zimnych nóżek – stopowałam gospodynię. /// - E, jak już są, to je podam – odrzekła i galarety z wdziękiem wylądowały na stole. I wtedy nagle z różnych kątów goście zaczęli podchodzić do stołu ze studzieniną, jakby cały wieczór nic nie jedli. /// - A co tu macie ? /// - A galaretę ? /// - A z czego ? /// - A z kota Błasiaka. /// - O, to jest pomysł – ucieszył się jeden z kolegów ( nota bene nie znający ani Błasiaka, ani jego nadal oczywiście żyjacego kota ) – ja też mam kota i nie wiedziałem co z nim zrobić ! /// I w ten sposób kot Błasiaka, którego zresztą nigdy w życiu nie widziałam, przez jakiś czas wędrował z nami po różnych imprezach. /// *** PUENTA: Czasami zrządzeniem losu staje się tak, że kot sąsiada pozostaje najżywszym wspomnieniem jakiejś znajomości. .. /// Magnolia