UWAGA!

[X]

Zgłaszanie opinii do moderacji

Plastykowe siateczki rozkładają się nie kilkadziesiąt, lecz kilkaset lat. Co do siatek, segregacji śmieci, dbania o własne otoczenie - wystarczy wyjechać parę km za zachodnią granicę, do byłego DDR - przecież jeszcze niedawno byliśmy w "jednym klubie"; ) - tymczasem dylematy przedstawione w tym artykule nasi sąsiedzi przerabiali chyba z dekadę temu - obecnie można jedynie (z najgłębszą przykrością) stwierdzić, że jesteśmy brudasami i duch komuny wciąż w nas drzemie, bo nie potrafimy po prostu zadbać o "własny dom". Co do zrównoważonego rozwoju itp. bredni (choć lepszy półśrodek niż żaden) - powszechnie już wiadomo, że jeśli w tzw. gospodarce globalnej nie nastąpią RADYKALNE zmiany (jak i przede wszystkim w głowach zwykłych ludzi) - przekreślimy sobie (nie mówiąc o Ziemi -jej to chyba jest obojętne czy tu będziemy czy nie) po prostu głupią szansę na przetrwanie naszych dzieci - i nie mówię tu o populistycznym filmie Al Gore'a. Jest cała masa powodów które pozwalają twierdzić, że lecimy jak ćmy prosto w ogień, który wydaje się nam być światłem wschodzącego Słońca nad ludzkim imperium (w tunelu?; ). Ekologia (dziwne słowo) - to nie jakaś awangarda, tylko zwykły tryb życia i nie sr##ia na miejsce zamieszkania. Im większą wydaje się to awangardą w naszym kraju, tym większą zaściankową mentalnie wioską jesteśmy. PS. a'propos debat o siatkach - proponowałbym chwilę przed tem jeszcze zastanowić się PO CO KUPUJEMY? CO? GDZIE?

lemur

Anuluj