UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
Kolego cxz. Uściślijmy. Pan Prezes nie był dyrektorem w Ursusie. Pracował w dyrekcji. To nie to samo. W rzeczywistości w dyrekcji był pełnomocnikem do spraw jakiś tam. Czyli zajmował stanowisko znajomego świstaka nie przychodzącego do pracy jak normalni pracownicy, za to biorący pieniądze. Historia prezesury w porcie jest też ciekawa. Jak z polecenia bulteriera wyrzucono dotychczasowy zarząd z portu, to jego skierowano do rady nadzorczej i zaraz oddelegowano do pełnienia funkcji jednego z członków zarządu komisarycznego. Z dużą znajomością branży jako politologa. Bo polityka w porcie jest najważniejsza. W tych czasach. Te zdolności okazały się niewystarczające, bo po paru miesiącach, nie pozostał ani w zarządzie, ani w porcie. Aby nie został bezrobotnym, skierowano go do nowej branży, czyli do elektrociepłowni. Na Prezesa oczywiście. Bo nie elektrony ani ciepliki, tylko polityka w dzisiejszych czasach jest najważniejsza. No a energetykę też znał. Tak jak każdy odbiorca umiał włączyć i wyłączyć światło. Nie on jeden. Staje się to regułą. Nie tylko w Elblągu. Po objęciu stanowiska, zapowiadał budowę jakiegoś nowego bloku wytwórczego. Teraz przestał się na te tematy wypowiadać, podobnie jak Prezydent o elektrociepłowni opalanej malwą. Teraz przedstawia wątpliwą wiedzę dostępną w każdym artykule dotyczącym oszczędzania u odbiorców.
zatroskany