UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
Niestety, małomiasteczkowość wyłazi z Was mości Państwo. W cywilizowanych krajach dzieci widać wszędzie, w restauracjach (śpiące przy stolikach), kinach, na nartach ( w nosidełkach) i w wielu innych, dziwnych dla nas miejscach. Z powyższych wypowiedzi wynika, że dziecko i jej matkę traktujecie jak osoby niepełnosprawne, które najlepiej zamknąć w domu i nie pokazywać, bo przeszkadzają, czasem płaczą. We Włoszech np. dzieci traktowane są z orgromną sympatią we wszystkich miejscach publicznych, dorośli zaczepiają je, rozmawiają z nimi, stwarza to przesympatyczną atmosferę, a dzieci wbrew pozorom umieją się "zachować"- też odwzajemniają, czasem bezzębny uśmiech. I między innymi dlatego nasze dzieci odbiegają nieco od "standardów" europejskich pod względem przystosowania społecznego: gorzej sobie radzą w relacjach międzyludzkich, są bardziej zakompleksione i mniej pewne siebie- bo nie uczestniczą w normalnym życiu społecznym. Oczywiście, też przeszkadza mi wrzeszczące dziecko w miejscu publicznym, ale to tak samo jak wredni, smutni albo niedomyci dorośli, a to przecież nie zdarza się nagminnie, nieprawdaż ?
fan dzieci niepłaczących