UWAGA!

[X]

Zgłaszanie opinii do moderacji

Byłem naocznym świadkiem śmierci ś/p Sawicza szliśmy grupą osób ul !maja zbliżaliśmy się do baru mlecznego, gdy nadjechał skot i zwieżyczki zomowiec puścił serie nad naszymi głowami, w tym czasie Sawicz wychodził z baru stał na schodach i dlatego jedna z kul trawiła go w głowę rozbryzgując mózg. Przenieśliśmy go na drugą stronę ul. po perfurmerie i poprośiliśmy dowódce czołgu, który stał przy obecnym pomniku o wezwanie karetki pogotowia. Pogotowie nie chciało wziąśc denata ale po naszej ostrej interwencji zabrało.

hekra

Anuluj