UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
cd. felietonu Adama Wajraka: Spójrzmy na mapę. Niedaleko jest Gdańsk i Gdynia, z którymi Elbląg nie ma najmniejszych szans w konkurencji na port morski. Co takiego ma pływać z Elbląga, co nie może pływać z Trójmiasta? Jak towary mają do Elbląga dojechać, skoro jego połączenie drogowe i kolejowe z resztą kraju jest nie najlepsze, a to tak naprawdę powinno być troską włodarzy tego miasta. Jak wielkie jednostki morskie mają wpłynąć na bardzo płytki Zalew? Może po wykopaniu przekopu postanowimy go poddać ciągłemu pogłębianiu? Dla turystów robimy ten przekop? Tylko dla jakich, bo nawet gdy Rosja nie robiła problemów, ruch przez Cieśninę Pilawską był marginalny. Z prostego powodu: jachtom morskim trudno pływać po zalewie. Zresztą cały ruch turystyczny na Zatokę Gdańską i do Gdańska może się spokojnie odbywać przez Szkarpawę i Przekop Wisły (patrz mapka i tekst obok). To zapomniana, ale bardzo atrakcyjna droga wodna. Rozumiem: utrzeć nosa Ruskim bezcenne. Oni nam rurę po dnie, a my im przekop. Obawiam się tylko, że nasza inwestycja, dzięki której kilka żaglówek i kilka statków kilka razy w roku wydostanie się z Elbląga na Zatokę Gdańską, nie zrobi na nich wrażenia. A nam z kieszeni wyparuje 400 mln zł. Źródło: Gazeta Wyborcza
Gość