UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
Na wstępie poinformuję, że sprzątam po psie...mieszkam na osiedlu,gdzie stworzono muzeum trawnikowe. Można na trawkę patrzeć,pewnie powąchać i pogłaskać też,ale nie wolno wchodzić!Dzieci mają malutkie place zabaw i tylko tam wolno im się bawić.Na wszystkich odnowionych elewacjach,wymalowano duże napisy zakazujące wyprowadzanie psów,a większość trawników starannie ogrodzono siatkami i barierkami.Niektóre starsze członkinie spółdzielni,niczym wynajęci strażnicy czają się za firankami swych okien,wypatrując ofiary.Jak już"zamachowiec trawnikowy"zostanie namierzony wtedy się zaczyna... krzyki, wulgaryzmy, wyzwiska, groźby,rzucanie chlebem(to ostatnie tylko z ukrycia).Napisy na ścianach i ciche przyzwolenie Sielanki na agresywne zachowania spowodowały,ze nie ma znaczenia sprzątanie-zakaz to zakaz! Powstała nagonka na właścicieli psów i dzieci które ośmielą się wejść na trawkę rosnącą pod oknami.Powyższą sytuację przedstawiłam pani urzędniczce,która stwierdziła,że nic nie da się zrobić.Napisów nie zamalują,ludzi nie uświadomią,śmietników na kupki nie kupią i terenu dla psów nie wydzielą,za to dowiedziałam się,że mój pies może wypróżniać się tylko na starej trawie(oczywiście od razu mam sprzątnąć nieczystości),a nie na młodej,bo psie odchody ją wypalają i niszczą.Zapytałam,jak mój pies ma odróżnić trawę starą od młodej skoro po prostu się załatwia jak tylko poczuje taką potrzebę? Doradzono mi,aby częściej wychodzić z psem...Sielanka-brawo!!!