UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
Mieszkałem i pracowałem w Elblągu prawie 12 lat. Widziałem, jak moi znajomi się pakowali i wyjeżdżali. Jeden po drugim. Nasze grono ograniczało się z każdym rokiem, jak nie półroczem. Z dużej paczki zostało nagle kilka osób. Pewnego dnia... i ja się spakowałem i wyjechałem. Żyję, oddycham, pracuję, rozwijam się i mam za co kupić chleb (po koniecznych kosztach przy samoutrzymaniu). Nie narzekam. Podziwiam tych, którzy zostają. Ale też i podziwiam tych, którzy także wyjeżdżają i decydują się na absolutną, nową samodzielność. Trzeba nielada odwagi, żeby wyjechać. Naprawdę. To nie tylko kwestia powszechnego odbioru - "O! źle mu tu! Wyjeżdża, to wynocha!". Podejście zmieni każdy, kto ma na tyle odwagi, żeby zmienić naprawdę wszystko. Nawet z dnia na dzień. Czasami warto. Choć z żalem wyjeżdża się ze swojego miasta. Z żalem zostawia się rodzinę, znajomych i swoje własne ulice. Ale cóż... czasami nie można inaczej. Ważne, że się pamięta i czasami przyjeżdża. Tak, jak ja.
pozdrawiam