UWAGA!

[X]

Zgłaszanie opinii do moderacji

Byłem na koncercie. Obawiałem się, ze cały zamęt wokół Piotra Rubika i trasy koncertowej nie posłuży całości wydarzenia. Informacja o braku solistów, podana na początku koncertu bardzo mnie zasmuciła. Nie tylko dlatego, że solisci nadaja smak całemu koncertowi, ale przede wszystkim dlatego, że uświadomiłem sobie jedną sprawę. Oba oratoria: zarówno "Tu es Petrus", jak i "Psałterz wrześniowy" budziły w ludziach wiele dobra, piękna, miłości, wzajemnego szacunku. Stawaliśmy się jakby nieco lepsi. Diabeł szukał więc sposobu, żeby zniszczyć to dobro i udało mu się tego dokonać (przynajmniej w części) przez to, że skłócił ze sobą twórców i wykonawców dzieła. Uważam, że to wielka szkoda. Koncert był bowiem tylko słabą imitacją tego, co mogłoby być, gdyby artyści się nie pokłócili. I nie chodzi tylko o wrażenia etetyczne, ale i duchowe. A pieniądze to tylko jeden z elementów całości sporu.


Anuluj