UWAGA!

[X]

Zgłaszanie opinii do moderacji

Pożar miał miejsce w czwartek około godziny 13. W czasie gdy paliło się w najlepsze, ja pracowałem w domu ze słuchawkami na uszach :) Na szczęscie zadzwonił Paweł H. i mnie uswiadomił :) Pozamykałem wszystkie okna, spakowałem co cenne i zszedłem przed dom. Ogień spowodował żulowaty sasiad, który prawdopodobnie sobie przysnał z petem... Do naszego mieszkania nie dostał się nawet kłębek dymu, za to zaczadziło trochę klatkę i sasiadów z góry. Najwięcej pecha miał fryzjer pod feralnym mieszkaniem, którego zalała woda użyta do gaszenia. Fotki zrobiłem już po wszystkim, niedługo dorzucę ich więcej z innych zródeł. www.ynr.one.pl/pozar_mickiewicza/

Yunior

Anuluj