UWAGA!

[X]

Zgłaszanie opinii do moderacji

Z poprawki ucieszą się zapewne melioranci i mieszkańcy regionu, ale w ostatnich latach dużo bardziej od elbląskich aktywni w sprawie Żuław byli posłowie pomorscy. Czy, według Pana, zaistniało już tu, na miejscu „żuławskie lobby”? Próbujemy się porozumieć. Pierwsza poprawka zgłoszona przez posła Antochowskiego nie przeszła; trudno mi dochodzić, dlaczego. Nie przeszła jednym głosem i szkoda, bo później z tego powodu zabrakło poparcia na plenarnym posiedzeniu Sejmu. Jeśli chodzi o wspólne działania na rzecz pieniędzy dla Żuław, to były one prowadzone. W ubiegłym roku, zabiegałem o nie np. wspólnie z pomorską senator panią Serocką. W tym roku pomorscy parlamentarzyści jakby mniej aktywnie występowali, ale w budżecie zostały dla nich zapisane potrzebne środki. Uważam, że jest wola współdziałania. Można, być może, zabiegać jeszcze bardziej aktywnie, ale sam fakt, iż udało się i w tym roku, i w ubiegłym, znaczy chyba, że myślimy o Żuławach, a przynajmniej, że moja aktywność nie idzie na darmo. Wierzę też, że wieloletni program ochrony Żuław, który został już przedłożony ministrowi Hausnerowi, a który dla województw: pomorskiego i warmińsko – mazurskiego opiewa na ponad 380 milionów złotych, może nie w całości, ale będzie realizowany, choćby po to, by całą przestrzeń regionu, łącznie z Mierzeją Wiślaną i Zalewem, udało się kompleksowo zagospodarować. to jest fragment rozmowy rozmawiała Joanna Torsh 2004-01-21 22:00

BP

Anuluj