UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
O wiele większe dochody można uzyskać chroniąc obszar Mierzei Wiślanej i przyciągając turystów do zadbanych ośrodków turystycznych, z pięknymi przystaniami dla niewielkich jachtów, niż wprowadzając tam zamęt i brudną wodę z zezy każdego statku, który będzie czekał na otwarcie śluzy. Do smrodu spalin i plam mazutu na wodzie nie chcemy się przyzwyczajać. Prosperita portu w Elblągu nigdy nie wyniesie miejscowości na Mierzei Wiślanej do rangi kurortów, ale najpewniej doprowadzi do ich szybkiego upadku. Więcej osób może znaleźć zatrudnienie w obsłudze ruchu turystycznego niż przy rozładunku towarów w elbląskim porcie. Jeżeli Unia da jakieś pieniądze na rozwój w obszarze gmin nadzalewowych, to na pewno nie na niszczenie przyrody na Mierzei objętej programem Natura 2000 i nie na wykonywanie jakiś wydumanych przekopów dla statków, które będą grzęzły w mule Zalewu Wiślanego, ponieważ eksperci decydujący o każdym wydanym euro sięgają w przyszłość wyobraźnią znacznie dalej niż lobby elbląskie propagujące ideę przekopu i wiedzą jakie inwestycje są naprawdę opłacalne dla przyszłych pokoleń. Nie można zamykać się w ciasnym kręgu żądań mających na celu troskę jedynie o własne podwórko (miasta Elbląg) bez dostrzegania obszaru Zalewu jako całości. Dotacja z Unii powinna wspomóc rzeczywiste współdziałanie Gmin nadzalewowych, a te mogłyby podjąć autentyczną współpracę, aby obszar Zalewu stał się największą atrakcją turystyczną Polski.
Mieszkaniec Mierzei Wiślanej