UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
Na marsz pewnie nie przyjdę, nawe jeśli do niego dojdzie, ale coś trzeba robić, zmieniać - to pewne. Ja zaczynam od siebie. Mój mąż zdecydowanie za szybko jeździ, zwłaszcza w terenie zabudowanym. Jak do tej pory tylko coś "bąkałam" pod nosem, że za szybko, że niebezpiecznie...Teraz mu nie pozwolę na to. Jeszcze nie wiem jak, nie wiem też, czy tylko przy mnie nie będzie jechał wolniej, ale może akurat... Swoją drogą to dziwne, ci kierowcy co tak szybko jeżdzą sami są ojcami, mężami (patrz - mój mąż) a jeżdżą jakby byli panami życia i śmierci.
cocosanca