UWAGA!

[X]

Zgłaszanie opinii do moderacji

I nad czym tu się zastanawiać. Jeśli po torach nad Zalewem jedzie dwa razy na dzień pociąg z jednym wagonem, a w nim 5 pasażerów. Na całej linii personel obsługujący to pewnie kilkadziesiąt osób ( zawiadowcy, kasjerzy, ekipa utrzumania, motorniczy, kierownik pociągu, konduktor), którym się wydaje, że wykonują pracę użyteczną społecznie. Jeśli chodzi o ich zatrudnienie, to taniej by było wysypać ciężarówkę piasku i kazać im przesypywać z jednego miejsca na drugie - a pożytek ten sam. Jako przedsiębiorca też bym tak chciał - np. moja firma zatrudnia 50 ludzi i zajmuje się wrzucaniem węgla do piwnic, koszt jednej wrzutki 30 zł (dojazd, czas pracy, podatki), ludzie nie chcą płacić więcej jak 5 zł, do tego klientów ubywa, bo przestawiają się na gaz i olej, więc Państwo ( może być Urząd Marszałkowski ) mi dopłaca do każdego zatrudnionego i interes się kręci, a innym, co robią coś pożytecznego ( czyli mają zysk bez dotacji) śrubkę się dokręci. Niech żyją rządy ekonomicznych dyletantów!

MS

Anuluj